Rada Wykletych Forum

Forum Gildi RW


#1 2011-06-29 12:33:49

adun

Użytkownik

Zarejestrowany: 2011-06-04
Posty: 3
Punktów :   

Historia

Wojna miedzy paladynami z Trinsic a nieumarlymi z Anekrog trwala wiele lat. Pochlonela wiele istnien, a w karty historii wpisala wiele wydarzen - zarowno tych wielkich, ktore znal niemal kazdy mieszkaniec Sosarii, jak i tych, o ktorych malo kto slyszal, a ich przebieg zapada w niepamiec ich swiadkow. Historia, ktora teraz poznacie nalezy do tych drugich.
U schylku wojny, kiedy sily obu stron byly powaznie oslabione, wyslana zostala z Zakonu kampania, majaca za zadanie dokonac zwiadu w ciemnosciach Anekrog. Zadanie to powierzono kilku wojownikom, ktorych prowadzil Flaranthil - jeden z przywodcow sil Zakonu. Grupa miala przeniknac wglab czelusci Miasta Nieumarlych by dowiedziec sie, czy znajduja sie tam ukryte lochy, w ktorych wiezieni mieli byc pojmani paladyni, czy tez wszystkich jencow zgladzono. Kampania wyruszyla wiec w kierunku Anekrog, a w Trinsic nigdy wiecej nie slyszano o jej losach.
Po dotarciu do wrot Anekrog, zwiadowcy porzucili swe szaty, przywdziali barwy nekromantow i w takim odzieniu wkroczylu do Miasta. Poczatkowo poruszali sie bez najmniejszego oporu, unikajac niepotrzebnego kontaktu z nieumarlymi. Stopniowo przenikali coraz glebiej w otchlan ciemnosci, nie napotykajac jednak zadnego sladu pojmanych towarzyszy.
W koncu, pewnej nocy, napotkali istote, ktora podniosla na duchu ich zniechecone morale. Kiedy znalezli niewielka grote, w ktorej zamierzali odpoczac i rozlozyc oboz, napotkali w niej postac - niby czlowieka, ale o wyjatkowo ciemnym kolorze skory i duzych, blednych oczach. Na jej ramieniu widnial jednak znak krzyza oplecionego krzewem - symbol Trinsic. Powitali tego czlowieka z wielka radoscia - tlumaczac, ze sa paladynami wyslanymi przez Zakon w celu wydarcia braci - takich jak on - z niewoli nieumarlych. Czlowiek jednak nie przejawial entuzjazmu. Przeciwnie - byl bardzo nieufny, patrzyl na paladynow spode lba trzymajac sie kurczowo za pas, przy ktorym wisial niewielki sztylet. Po niedlugim czasie, kiedy nadazyla sie ku temu okazja, Nieznajomy rzucil sie do ucieczki. Flaranthil bez chwili zastanowienia pobiegl za nim, lecz kiedy wybiegl z groty serce mu zamarlo. Przed jego oczami Czarny Paladyn padl na ziemie, dotkliwie raniony przez demona. Nie czekajac ni chwili, jedna reka dobyl miecza, a druga zlapal za amulet wiszacy u szyi. Jego oczy powoli sie zamknely, a usta bez wahania zaczely szeptac slowa modlitwy. Bialy blask rozswietlil wszystko dookola...
Pozostali paladyni, uslyszawszy odglosy walki, predko pobiegli na zewnatrz groty. Poczatkowo nie zauwazyli nic poza snieznobialym blaskiem, gdy jednak ten ustal, ich oczom ukazal sie Flaranthil wyciagajacy swoj miecz z piersi lezacego na ziemi demona. Podbiegli szybko do niego w gotowosci do dalszej walki. Flaranthil nie zwracal jednak uwagi ani na nich, ani na cialo demona. Schylil sie nad Nieznajomym by sprawdzic czy zyje.. Niestety byl martwy.
Przyjrzal sie jeszcze raz cialu Czarnego Paladyna. Choc nosil na ramieniu symbol Zakonu nie przypominal w niczym swych braci - mial watla, skulona sylwetke, dlugie, chude rece i duze, plaskie stopy. Ani ubior, ani sztylet, ktory nosil u boku nie pochodzily z Trinsic.
Flaranthil jeszcze raz zlapal swoj amulet w dlon, wypowiedzial cicho slowa modlitwy, po czym wolnym ruchem dloni zamknal powieki zmarlego.
Gdy podniosl glowe w strone towarzyszy, za ich plecami dostrzegl cos, czego obawial sie od momentu przekroczenia bram Anekrog - sunela ku nim wielka horda cieni, ktorych przybywalo z kazda chwila. Odglosy walki i blask paladynskiej modlitwy musialy zwrocic uwage nieumarlych. Flaranthil przywolal do siebie swych braci. Wszyscy dobyli oreza i zaczely wypowiadac najrozniejsze modlitwy. Znow snieznobialy blask wypelnil okolice. Jednak tym razem, po chwili, pokryla go ciemnosc wszechobecnych cieni. Bracia wiedzieli, ze ich czas nadszedl.

                                                                                                                                    *   *   *

Flaranthil otworzyl oczy. Czul wilgoc gleby, na ktorej lezal. Otaczala go zupelna cisza. Podniosl glowe i rozejrzal sie dokola - byl dokladnie w tym samym miejscu, w ktorym przed chwila polegl. Obok lezeli jego bracia - wszyscy nieprzytomni.
Nie bylo natomiast nigdzie sladu tych wszystkich cieni, ktore ich otaczaly. Nie wiedzial jak dlugo tutaj leza. Nie wiedzial co sie stalo.
Zauwazyl, ze jego bracia tez zaczynaja sie przebudzac i rozgladaja sie tak samo nieprzytomnie jak on. Zauwazyl tez, ze cos sie w nich zmienilo. Ich skora miala inny, nienaturalnie siny kolor, oczy mieli metne, ciemne niczym otaczajacy ich mrok.
Po chwili zastanowienia dobyl swego miecza i przeciagnal klinge wzdluz swojej dloni. Doskonale ostre ostrze gladko przecielo skore tworzac podluzna rane. Flaranthil czekal z nadzieja, jednak jego obawy potwierdzily sie - z rany nie wyplynela ani kropla krwi. Zostali nieumarlymi.
Tego dnia, nie potrafiac zrozumiec co zaszlo w ich cialach, bracia opuscili Anekrog. Nie wrocili jednak do Trinsic - z obawy o wlasne bezpieczenstwo, jako nieumarlych. Osiedlili sie poza granicami jakiegokolwiek miasta i odtad wiedli pustelnicze zycie. Od tej pory przyswiecal im jeden cel - wyjasnic tajemnice ich przemiany. Nazwali sie Rada Wykletych, a wiekszosc z nich porzucila kodeks paladynski. Stali sie doskonalymi wojownikami, blakajacymi sie po ziemiach Sosarii w poszukiwaniu rozwiazania zagadki, jaka postawil przed nimi los.


Sorry za brak polskich znaków, ale pisałem to na telefonie

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi

[ Generated in 0.076 seconds, 10 queries executed ]


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
www.all4nokia.pun.pl www.fantasypbf.pun.pl www.kank.pun.pl www.bollywood-indie.pun.pl www.pomorskiewesele.pun.pl